WIELKA WYMIANA UBRAŃ I AKCESORIÓW - Warszawa
piątek, 18 września 2009

"Droga Susy, ślub Marii odbył się w sobotę. Panna młoda miała piękną suknię, a druhny odpowiednio gorsze. Matka trzymała sole, na wypadek omdlenia, a ciotka próbowała płakać." (Mansfield Park, Jane Austen)

Zwichnięcia, złamania, siniaki i połamane paznokcie to zapewne niewielka ofiara, by zdobyć wymarzoną suknię ślubną. Dantejskie sceny towarzyszą zawsze wszelkim wyprzedażą, które organizują sklepy z sukniami ślubnymi w USA. W Polsce takiego szału nie ma, na szczęście. Jednak z obserwacji uczestniczącej wiem jedno: pani w sklepie jest zdeterminowana by sprzedać, Młoda by kupić, osoby towarzyszące by jak najszybciej skończyć przydługie zwiedzanie salonów sukien ślubnych... Nie każdy ma szczęście wejść do salonu i odnaleźć na pierwszym wieszaku wymarzoną suknię ślubną. Dodatkowo obecna moda nie ułatwia wyboru. Większość sukien ślubnych to powtarzający się motyw gorsetów, koronek i tzw. bez z niewyobrażalną ilością korali, jetów, tiulu, falbanek itp. ozdobników. Aż serce człowiekowi krwawi...

Zanim Młoda zdecyduje się na wymarzoną sukienkę, powinna zdawać sobie sprawę ze swoich atutów i je eksponować, sukienka powinna dodawać jej blasku, nie przytłaczać. Razem powinny stanowić idealną całość.

Wpierw słów kilka o salonach sukien ślubnych. Jakiś czas temu towarzyszyłam znajomej w poszukiwaniach sukni ślubnej i nawet uczestniczyłam w Targach odbywających się w Pałacu Kultury i Nauki. Targi okazały się idealnym biznesem, bo przeciez większość narzeczonych powinna się na nich zjawić i uwierzcie, zjawili się. Niestety oferta targów do najlepszych nie należy (bez porażających atrakcji, za to sporo kiczu). Wracam jednak do pokazu mody. Prezentowane były najnowsze kolekcje sukien ślubnych (wybaczcie nie pamiętam firmy, może to i lepiej). Oczywiście spoglądając krytycznym okiem można stwierdzić, że ponownie najważniejszy jest gorset (jakby nasze praprababki nie przeklinały tego wynalazku), wielkie ilości falbanek, rażąca biel (w której nie każda dziewczyna dobrze wygląda) i nieciekawy krój. Jakby przepuszczono je wszystkie przez kalkę.

Po obejrzeniu oferty kilku salonów sukien ślubnych człowiek ma dość. I nie z powodu kolejek czy wszechobecnej bieli, lecz z powodu ich asortymentu. Kilka przykładów:

Historia nr 1

Siedzę i czekam aż znajoma założy pierwszą sukienkę. W tym czasie bezczelnie przyglądam się dziewczynie wokół której biega pracownik salonu. Panna wychodzi i słyszę "Ach, jak pięknie Pani w tej sukience!" - kłamstwo! Dziewczyna była wysoka, miała wyrazistą urodę, ładną sylwetkę - niestety suknia wyolbrzymiła wszelkie niedoskonałości. Optycznie skróciła szyję, powiększyła biodra, dodatkowo głębokie wycięcie na plecach ukazało fałdki, które nie wyglądały zbyt ładnie. A sprzedawcy rozpływali się w zachwytach. Na szczęście dziewczyna nie dała się przekonać. Pamiętajcie, stawiamy na plusy. Zwłaszcza, że w kościele stoimy tyłem do gości.

Historia nr 2

Drobna blondynka zakłada suknię z mnóstwem marszczeń i falbanek, kwiatami w dolnej części spódnicy, do tego suknia nie ma ramiączek, tylko gorset... Panna w niej tonie, ale rodzina jest zachwycona (znudzony brat kiwa głową, że ok i wychodzi). A w sklepie znowu twierdzą, że to idealny wybór.

Nie. Nie i jeszcze raz nie.

Jeżeli zależy Wam na pierwszym wrażeniu, warto szukać dłużej. W końcu to Wasz dzień. Jednak odpowiednie wrażenie wcale nie musi oznaczać przesady. Umiar to słowo klucz.

Oczywiście przed przymiarką warto sprawdzić, czy suknia pasuje osobie, która ma np. szerokie ramiona bądź biodra, albo czy nie przytłacza, czy eksponuje ładny biust lub zgrabną figurę. Standardowo, jak w przypadku każdej sukni, trzeba pamiętać, że każdy krój pasuje do innego typu sylwetki.

Jeżeli masz szerokie ramiona, wąskie biodra, jesteś szczupła (sylwetka chłopięca) powinnaś poważnie rozważyć wybór asymetrycznej sukienki bądź takiej bez ramiączek, z ciekawą spódnicą, która odwracałaby uwagę od góry. Ciekawym rozwiązaniem mogłaby być również suknia "syrena".

Kobiety posiadające drobne ramiona i szerokie biodra powinny unikać sukien, które rozszerzają się od linii bioder. Odpadają wszelkie zdobienia w tych okolicach, jak falbanki, kwiaty czy kokardy. Warto łaskawym okiem spojrzeć na suknie w stylu empirowym (i np. obejrzeć w celach naukowych "Dumę i uprzedzenie") z dekoltem typu "łódka". Ciekawym rozwiązaniem byłyby dodatkowo drapowane rękawy bądź szal.

Panie posiadające sylwetkę klepsydrę, u których ramiona i biodra są takiej samej szerokości, posiadają piękną talię - mogą przebierać w sukniach. Warto jednak pamiętać, by zachować proporcje ciała i wzrostu.

Największym wrogiem jest nadmiar! Niestety on bardzo często prowadzi do kiczu. Niestety nie zawsze udaje się go uniknąć, jak pokazują to chociażby niektóre fotografie ślubne. Aż chciałoby się zapłakać nad niektórymi strojami. A przecież sukienka to nie wszystko... pozostaje kwestia dodatków, makijażu, fryzury... ale to już całkiem inna sprawa.

Najważniejsze jest to, by w tym dniu wyglądać po prostu zjawiskowo pięknie.

Inspiracje

Musze się usprawiedliwić: jestem w tym artykule tak krytyczna, bo cenię klasykę. Z wielką przyjemnością spoglądam na zdjęcia niektórych sukien ślubnych. Osobiście przed łowami, polecam mały monitoring w sieci. Warto poszukać serwisów, które posiadają bogate galerie z modą ślubną. A czasem także spojrzeć, co noszą znane osoby... Poniżej możecie zobaczyć Grace Kelly (piękne koronki i wspaniale podkreślona talia) i Jacqueline Kennedy (warto zwrócić uwagę na welon, piękny dekolt, króciutkie rękawiczki i perły - dodatki, które tworzą uroczą całość).

Wspomnę jeszcze o dwóch kreacjach ślubnych, które nosiła Audrey Hepburn. Dodatkowo warto przyjrzeć się sukni od Givenchy do filmu "Funny face". Na ślub z Melem Ferrerem Audrey założyła dziewczęcą sukienkę, a na głowie miała wianek z białych kwiatów - wyglądała jak leśna wróżka, natomiast na skromną uroczystość zaślubin z drugim mężem włożyła prostą, krótką sukienkę od Givenchy, która podkreślała styl Audrey.

Na koniec jeszcze "Zabawna Buzia":

Dla miłośniczek Jane Austen, gdzie panny nosiły sukienki z podniesionym stanem, a także dla tych, które marzą o szerokiej sukni, jakie nosiły w drugiej połowie XIX wieku kobiety warto poszukać sukien inspirowanych krojem strojów z epoki.

Na koniec kilka ciekawych linków:

http://tackyweddings.com/

http://www.uglydress.com/index.html - nie tylko ślubne kreacje

http://www.abcslubu.pl/

http://www.elizabethannedesigns.com/blog/

10:50, ma.demoiselle
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009

Do północy można jeszcze nadsyłać zgłoszenia na pokaz_mody@gazeta.pl.

W związku ze sporym zainteresowaniem konkursem i mnóstwem ciekawych zgłoszeń, komisja wybierze kandydatki jutro (tak by do końca dzisiejszego dnia można się było jeszcze zgłaszać).

Wybór 10 dziewczyn nie będzie łatwy! Przed komisją ciężkie zadanie, bo zgłoszenia mają często niesamowite uzasadnienia, a Wasze zdjęcia są świetne... czasem przyprawiają komisję o rumieńce;)

W piątek (18. września) do godziny 15.oo zamieścimy na blogu zdjęcia finalistek konkursu wraz z ich uzasadnieniem, dlaczego to je powinniśmy wybrać.

 

17:32, ma.demoiselle
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 września 2009

W związku ze zbliżającą się nieuchronnie jesienną słotą i mroźną zimą, warto sięgnąć po coś na poprawę humoru. Jeszcze przed imprezą Lula Swap Show proponuję odwiedzenie salonów firmy Springfield, która dla dziewczyn zarejestrujących się na spotkanie Lula Swap Show w dniach 16 - 18 września do godziny 16, przygotowała prezent - 30 % zniżki na najnowszą kolekcję. Wszystkim zarejestrowanym w tym okresie prześlemy kupony rabatowe do wykorzystania w najbliższy weekend we wszystkich salonach tej sieci.

W nadchodzącym sezonie Springfield stawia na rozmaitość ultra-kobiecych stylów. Takie jest hasło przewodnie najnowszej kolekcji, w której znajdziemy sześć specjalnych linii. Każda z nich posiada własny, unikalny styl: od pop-artu na zimowe smutki, poprzez kreacje z ozodobami w stylu rosyjskim, sukienki w kratę nacechowane wiejskim charakterem, aż po bardziej męski wygląd, proponowany delikatnym intelektualistkom. Nie sposób przegapić linii specjalnej Grunge de Luxe, z kreacjami pełnymi olśniewającego czaru z rockowym pazurem.

Soft Obsession - inspirowana stylem tancerek, bardzo kobieca sylwetka otulona w miękkie, delikatne tkaniny z rockowymi dodatkami.

Poptimistic - geometryczna sylwetka lat 60. i rockowy look lat 80. Styl vintage.

Russian Rapsodie - mieszanka wschodnioeuropejskich ludowych elementów. Wzorzyste sukienki i bluzki, oficerskie żakiety.

Country Life - aby ochronić się przed zimnem, Springfield zaprojektował wygodne, ciepłe ubrania w kolorach ziemi z domieszką czerwieni.  Ręcznie robione dzianiny.

The Writer - dla indywidualistek i intelektualistek. Kolekcja zdominowana przez ciemne kolory, wymieszane z tradycyjną czernią i bielą. Stroje zainspirowane męskim stylem z damskimi dodatkami.

Intimate - wygodna, praktyczna i przyjemna w dotyku bielizna oraz piżamy. Zaprojektowana, by w domowym zaciszu poczuć się komfortowo i jednocześnie trendy.

Marka Springfield powstała w 1988 roku,oferując na początek kolekcję dla miejskiego, kosmopolitycznego, młodego mężczyzny. Od 2006 roku w ofercie znajduje się także kolekcja damska.

Springfield jest partnerem spotkania Lula Swap Show, wszystkich zaintersowanych najnowszą kolekcją zapraszamy do salonów oraz do obejrzenia pokazu Lula Fashion Show, w trakcie którego zaprezentujemy ubrania tej marki na sezon jesienno - zimowy.

 

 

 

17:05, bluemistress
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 września 2009

Do zakończenia konkursu na modelki i modeli do pokazu mody Lula Fashion Show zostało kilka dni. Już 17 września opublikujemy zdjęcia wybranych dziewczyn i chłopaków, a także najciekawsze uzasadnienia dlaczego powinnismy wybrać właśnie ich:)

Oczywiście nadal trwają zapisy na wymianę ubrań i dodatków Lula Swap Show - swapping@gazeta.pl.

Impreza odbywa się w Warszawie w siedzibie Agory (Czerska 8/10).

I wspaniała wiadomość - jesteśmy na Blipie:) http://szmatrix.blip.pl/ (co możecie zauważyć również na naszym blogu:)

 

14:48, ma.demoiselle , Lula Swap Show
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 września 2009

Nadchodzi jesień. Dla fanów niezapomnianej marki Jimmy Choo świetna wiadomość, już coraz bliżej do połowy listopada, kiedy to w sieci sklepów H&M pojawią się buty i inne akcesoria, jak również kolekcje ubraniowe tego znakomitego projektanta.

Marka Jimmy Choo powstała w 1996 roku, kiedy to Tamara Mellon (dziennikarka angielskiego wydania Vogue) wraz z chińskim projektantem Jimmy Choo zdecydowali się na założenie wspólnej firmy. Pierwszy butik sygnowany imieniem założyciela Jimmy Choo został otwarty w Londynie, niedługo potem kolejny w Nowym Jorku i Los Angeles. Inwestycje zakończyły się niemal błyskawicznym sukcesem, o czym m.in. świadczył niezwykły wzrost popularności marki wśród gwiazd Hollywood. Szpilki od Jimmy Choo to synonim szyku, prostoty i elegancji. To ponadczasowy styl i klasyka.

Obecnie Jimmy Choo to luksusowa marka lifestylowa, w ofercie której znajdują się nie tylko buty, ale również torebki, wyroby skórzane, okulary. Produkty Jimmy Choo są dostępne w stale rozwijającej się sieci ekskluzywnych domów towarowych i butików w trzydziestu jeden krajach na całym świecie. Marka Jimmy Choo jest laureatem licznych nagród, w tym mi.in. 'Designer Brand of the Year 2008' (od British Fashion Council), 'ACE Brand of the Year 2008' (przyznaną przez Accessory Council), jak również 'Brand of the Year 2008' (od 22nd Annual Footwear News Awards, Nowy Jork).

Nad dalszym rozwojem i dbaniem o wizerunek marki czuwają Tamara Mellon i Joshua Schulman, sam Jimmy Choo wycofał się na dalszy plan. Niemniej Jimmy Choo to nadal jedna z najbardziej pożądanych, luksusowych marek, niedostępna niestety dla zwykłych śmiertelników. Być może H&M to nieco zmieni:).

Póki co, chętnych na kolekcje od Jimmy Choo nie brakuje:

Ale chyba naprawdę warto:

 

17:03, bluemistress , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 września 2009

Panie i Panowie,

nadal czekamy na zgłoszenia i dziękujemy za te już nadesłane. Zwłaszcza za Wasze uzasadnienia, dlaczego warto wybarać akurat Was (niektóre są zaskakujące i pewnie fragmenty najoryginalniejszych opublikujemy na naszym blogu).

Organizacyjnie chciałam dodać, że pokaz odbywa się w WARSZAWIE. Przymiarki w Showroomie Spriengfield, a także próby również będą miały miejsce w stolicy. Dlatego warto wziąć pod uwagę, czy będziecie mogły/mogli przyjechać do stolicy na przymiarki i próby (nie zwracamy kosztów dojazdu).

Na Wasze zgłoszenia czekamy jeszcze przez 10 dni!

http://lula.pl/lula/1,97804,6695150,Relacja_ze_Szmatrix_Lula_Swap_Show.html

czwartek, 03 września 2009

Co by uporządkować i ubiec Wasze pytania natury organizacyjnej:

1. Uczestnictwo. W Lula Swap Show może uczestniczyć każda osoba, która uprzednio wyśle maila ze zgłoszeniem na adres: swapping@gazeta.pl i otrzyma od organizotrów potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia danej osoby/osób.

Uczestnictwo w Lula Swap Show jest bezpłatne.

Uczestnicy spotkania muszą być pełnoletni, z uwagi na atrakcje, które przewidujemy. Szczegóły później.

Każdy uczestnik musi ze sobą przynieść przynajmniej jedną rzecz na wymianę.

Osobom z małą ilością rzeczy (do 5) nie będą przydzielane stoliki.

2) Rejestracja w dniu imprezy. Przy wejściu w miarę dostępności miejsc i ilości rzeczy uczestnikom będziemy przydzielać stoliki. Polecam przychodzenie w parach, z doświadczenia wiem, że jest to super rozwiązanie umożliwiające obu osobom zamienne pilnowanie stolika, podczas gdy druga osoba może spokojnie wyruszyć na łowy.

3. Ubrania i akcesoria na wymianę. Wymieniamy się ubraniami, akcesoriami, wszelkimi dodatkami i kosmetykami (przykładowo perfumy). Obowiązauje pełna dowolność. Ubrania muszą być czyste i fajne. To nie jest targowisko staroci:). Hasło przewodnie spotkania to odświeżenie swojej garderoby.

4. Zasady wymiany. Obowiązuje wymiana jeden za jeden. W skrajnych przypadkach istnieje możliwość indywidualnego dogadania się między wymieniającymi:).

5. Pytania i wątpliwości. Odnośnie pytań, sugestii i wątpliwości piszcie na adres: swapping@gazeta.pl

Mam nadzieję, że teraz będzie nam wszystkim łatwej, co by tych wątpliwości było jak najmniej.

 

16:48, bluemistress
Link Dodaj komentarz »

Z wielką przyjemnością ogłaszam drugą edycję konkursu na modelki Lula Fashion Show - specjalnego pokazu, który odbędzie się 10 października 2009 r.

To niepowtarzalna okazja, by poczuć się jak prawdziwa modelka!

Wystarczy przesłać na adres pokaz_mody@gazeta.pl swoje zgłoszenie, w którym krótko napiszecie dlaczego chcecie wziąć udział w pokazie i przesłać jedno zdjęcie z ciekawą stylizacją.

Oczywiście liczmy na zgłoszenia osób pełnoletnich. I ważna uwaga: Panów również zapraszamy!

Ubrania do pokazu mody będę pochodzić z najnowszej kolekcji firmy Springfield.

Pomoc w stylizacji zapewni redakcja serwisu Lula.pl.

http://lula.pl/lula/1,97804,6692278,Szmatrix___wielka_proba____chodzenia.html

I jeszcze raz organizacyjnie:

W Lula Swap Show może uczestniczyć każda z Was.

Nie ma żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o wygląd, wzrost i wagę. Liczy się Wasza odwaga, pomysłowość i kreatywność. To główne kryteria doboru kandydatek, które przesądzą o Waszym udziale w pokazie.

Wyboru zgłoszeń dokonuje niezależna komisja organizująca Lula Swap Show.

Zgłoszenia:

W mailu należy podać imię i nazwisko, wiek oraz krótką informacje, dlaczego mamy wybrać Ciebie, a także jedno zdjęcie - im ciekawsze, tym lepiej.

pokaz_mody@gazeta.pl

Zgłoszenia do wzięcia udziału w pokazie przyjmujemy do 17 września.

Szczegóły organizacyjno - logistyczne (dobór ciuchów i muzyki, kolejność wystąpień, próba) do uzgodnienia. Zastrzegamy sobie możliwość odgórnego wyznaczenia dnia i godziny spotkań wybranych modelek, liczymy na wyrozumiałość. Oczywiście postaramy się o elastyczność.

PS. Zdjęcia wybranych modelek opublikujemy 18 września na Szmatrix.blox.pl.

 

środa, 02 września 2009

Dla wszystkich, którzy byli na pierwszej wymianie będzie to sentymantalna podróż w przeszłość, zaś dla wszystkich niezdecydowanych co do udziału w kolejnej edycji Lula Swap Show, mam nadzieję, filmik bardzo mobilizujący:)

 

Zapisy już trwają! swapping@gazeta.pl

wtorek, 01 września 2009

Z "Oszczędnościowego Barometru ING" (badanie z maja 2009) wynika, że połowa Polaków uważa, że oszczędzanie jest passe, zaś aż 67% uważa życie na kredyt za wyjątkowo modne. I co ciekawe pojawia się w badaniach kwestia zakupoholizmu (czterech na pięciu Polaków uważa, że zakupoholizm to taki sam nałóg jak palenie!).

Zatem proponuję fragment pewnego filmu (wyznam coś: może i książka była bestsellerem, ale film jest żenująco słaby).

Podobno w Polsce nie mamy szans na profesjonalne leczenie zakupoholizmu, natomiast możemy znaleźć mnóstwo wyznań zakupoholików oraz psychotestów, z których dowiemy się czy jesteśmy w grupie ryzyka.

Wracam jeszcze na chwilę do "Oszczędnościowego Barometru ING", bo wyniki są dosyć ciekawe. Oszczędzanie to dla jednej trzeciej osób oszczędzających niepotrzebna rezygnacja z przyjemności (uważa tak również ponad połowa nieoszczędzających - 53%). 41% badanych uważa, że lepiej kupić kolejną parę spodni, niż odłożyć pieniądze. Oczywiście Panowie uważają się za bardziej oszczędnych (58%), z czym zgadza się tylko 32% kobiet. A na koniec jeszcze kwestia zakupoholizmu, aż 4 na 5 Polaków uważa, że zakupoholizm to taki sam nałóg jak palenie (78%). Zastanawiam się jak mają się te wyniki do burzy, jaką wywołał mój tekst "Rewolucja w szafach", w którym powołałam się nadania opublikowane przez Pentor, że Polacy rocznie wydają na ubrania średnio 400-500 zł. W sumie jesteśmy oszczędni, jednak zawsze pojawia się jakieś ale...

Zakupoholizm, definicja podana przez J. Sędkiewicza - psychologa klicznicznego, to chęć i potrzeba dokonywania zakupów, podczas której dochodzi do realizowania niezaplanowanych i w rezultacie niepotrzebnych zakupów produktów, dóbr czy usług. Najczęściej zakupom towarzyszą stany zadowolenia, euforii, poczucia spełnienia. Po pewnym czasie kupujący odczuwa jednak smutek, wyrzuty sumienia, złość, rozczarowanie i rozgoryczenie. Jest to uzależnienie podobne do innych zachowań kompulsywnych (np. hazard, seks, Internet, itd.).

Być może zakupoholizm jest kolejną chorobą cywilizacyjną? A może nie potrafimy racjonalnie planować naszych zakupów, bo przecież "znowu nie mam co na siebie włożyć", "w mojej szafie nic nie ma", a za rogiem wyprzedaże, w telewizji reklama nowej kolekcji, a koleżanka w pracy ma rewelacyjną sukienkę za jedyne...

Dla wielu z nas zakupy stały sie sposobem spędzania wolnego czasu, centra handlowe zastąpiły parki, puby itp. miejsca. A napisane lekko i przyjemnie książki o zakupoholiczkach stają się bestsellerami, które natychmiast trzeba przenieść na ekrany kin. Cóż, kiedy nadal panujemy nad częstotliwością naszych zakupów oraz stanem naszego konta, nie mamy się czym martwić. Bo jak podają statystyki obecnie jesteśmy mniej skłonni do szaleństw zakupowych, z powodu słynnego słowa na "K". Z powodu kryzysu mamy gorszy nastrój jako konsumenci, co przełoży się w 2009 roku na nasze wydatki. W porównaniu z rokiem poprzednim wartość sprzedaży odzieży i butów spadnie o ok. 6 proc. i wyniesie 25,5 mld zł. Uwzgledniając również informacje o ogłoszeniu upadłości przez niektóre firmy oraz fali likwidacji sklepów, czas nie sprzyja branży odzieżowej oraz zakupoholikom.

Jednak to nie kryzys jest tematem tego wpisu. Jeżeli kiedykolwiek poczujecie, że zakupy przestały być dla Was przyjemnością, a są koniecznością nad którą nie panujecie - czas na terapię szokową. Np. zamrażanie kart kredytowych lub wizytę u psychologa.

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
do góry | kontakt | RSS | newsletter | projekt i wykonanie: kate_mac
Partnerzy Lula Swap Show
Liczniki internetowe