WIELKA WYMIANA UBRAŃ I AKCESORIÓW - Warszawa
środa, 06 maja 2009

Holly Golightly miała być blondynką, uroczą, emanującą seksapilem. Miała mieć twarz i figurę Marilyn Monroe. Tak przynajmniej chciał Truman Capote, na szczęście rolę otrzymała Audrey. Jej interpretacja bohaterki "Śniadania u Tiffany'ego" jest wyjątkowa. To elegantka w każdym calu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta to niepowtarzalna mieszanka wrodzonej elegancji i stylu Audrey z klasycznymi kreacjami Huberta.

Kiedy Holly wysiada z taksówki, by przed witryną ukochanego sklepu zjeść śniadanie widz wie, że to będzie uczta dla oczu. Czarna sukienka, którą Givenchy zaprojektował dla Audrey jest niesamowita (w 2006 roku została sprzedana za 920 tys. dolarów). Podkreślająca talię oraz szczupłą sylwetkę Audrey, piękna w swej prostocie okazała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kreacji filmowych. Do tego nieodłączne długie, czarne rękawiczki (szkoda, że minęły czasy, gdy uważano je za standardowy dodatek damskiego stroju...) i wielkie okulary. Klasyka! Strój wzbogacono o dodatki, które mimo sporych rozmiarów, nie zakłócają efektu, wręcz go potęgują.

Czas na małą czarną! To mistrzostwo i synonim finezji. Dodatkowo, kiedy Audrey pojawia się ubrana w tę sukienkę ma na głowie kapelusz z dużym rondem i przepiękną wstążką, która dodaje szyku całości. To jednak nie jedyne nakrycie głowy, które wzbudza moje wielkie zainteresowanie i podziw. Zarówno w "Śniadaniu", jak i w późniejszej "Szaradzie" Audrey nosi urocze toczki, które choć wyjątkowo klasyczne i eleganckie, posiadają przemycony przez Givenchy element nowoczesności, może nawet ekstrawagencji... Najelepiej, jeśli same ocenicie. Poniżej Audrey w małej czarnej oraz dwa boskie nakrycia głowy!

Jak powinna wyglądać podróżująca elegantka, której mąż zaginą? Oczywiście powinna nosić gustowne kostiumy projektu Givenchy, tak samo jak płaszczyki oraz nakrycia głowy! W "Szaradzie" Audrey dzięki Givenchy wygląda olśniewająco.

Stroje Givenchy i Audrey to nie jedyne zalety filmu. "Szarada" to genialne dialogi i rewelacyjny Cary Grant (który nosi w filmie świetnie skrojone garnitury).

O strojach Huberta i Audrey mogłabym pisać godzinami. Ślady ich wspólnej pracy, zrozumienia i przyjaźni możecie odnaleźć w wielu filmach. Dodatkowo w związku z rocznicą 80.urodzin Audrey jest to łatwiejsze, bowiem warszawski Iluzjon przez cały maj wyświtla filmy z jej udziałem, a jak już wiecie w większości z nich nosiła stroje Huberta. Choć warto pójść również na "Dwoje na drodze", gdzie Audrey zmienia wizerunek, a stroje które nosi projektował m.in. Paco Rabanne (wtedy wschodząca gwiazda).

 

PS. Dla zainteresowanych galeria zdjęć z filmów z Audrey Hepburn.   

PS2. Hexeline jesienią 2008 zaproponowało kolekcję, która nawiązuje do Audrey-ikony mody, więcej na Groszki.pl.

 

22:41, ma.demoiselle , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 maja 2009

Dziewczyny,

Dla wszystkich chętnych szykuje się niepowtarzalna okazja do wzięcia udziału w wyjątkowym pokazie mody w trakcie imprezy Szmatrixowej. Pokaz mody obejmuje dowolne kolekcje, nie ograniczamy się do żadnego motywu przewodniego, najfajniejsze pomysły mają więc szansę na ujrzenie światła dziennego*. Kto wie, czym to się może skończyć;).

Relacja z pokazu mody zostanie zamieszczona w internecie.

*Poszukujemy 15 chętnych dziewczyn do zaprezentowania ciuchów z kolekcji własnych i/lub showroomu LPP. Pokaz potrwa do 30 min.

Do Waszej dyspozycji specjalnie przygotowany wybieg, aranżacja świetlna i oprawa muzyczna. 

KTO MOŻE SIĘ ZGŁASZAĆ:

W Szmatrixowym pokazie mody może uczestniczyć każda z Was.

Nie ma żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o wygląd, wzrost i wagę. Liczy się pomysłowość i kreatywność Waszych propozycji. To główne kryterium doboru kandydatek, które przesądzi o Waszym udziale w pokazie.

Wyboru zgłoszeń dokonuje niezależna komisja szmatrixowa. Ale może być subiektywnie;).

JAK SIĘ ZGŁASZAĆ:

Wystarczy przesłać swoje zgłoszenie (imię i nazwisko, wiek) wraz z 2 zdjęciami - propozycjami dowolnych zestawów ciuchów na adres:

szmatrix_konkurs@gazeta.pl

 Zgłoszenia do wzięcia udziału  w pokazie przyjmujemy do 15 maja.

Szczegóły organizacyjno - logistyczne  (dobór ciuchów i muzyki, kolejność wystąpień, próba) do uzgodnienia. Zastrzegamy sobie możliwość odgórnego wyznaczenia dnia i godziny spotkań wybranych modelek, liczymy na wyrozumiałość. Oczywiście postaramy się o elastyczność.

PS. zdjęcia wybranych modelek opublikujemy 18 maja na Szmatrix.blox.pl

Chwila dla zmysłów, propozycja Chanel Spring 2009, nieco z opóźnieniem, ale nadal wiosennie:

16:36, bluemistress , Szmatrix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 maja 2009

Z premedytacją sparafrazowałam tytuł znanego filmu z Brigitte Bardot ("I Bóg stworzył kobietę", reż. R.Vadim, 1956), bo czasy w których powstawał nagość wzbudzała wielkie kontrowersje, a dodatkowo od dekady królowało bikini. Jednak zanim skąpe stroje na stałe wpisały się w krajobraz nadmorskich kurortów minęło sporo czasu, a kobiety zmuszone były do długiego czekania, by swobodnie korzystać z wakacyjnych atrakcji.

W XIX wieku w Anglii damy jeździły do Bath, by tam pijąc wodę, oczywiście w celach zdrowotnych (pomijam kwestie towarzyskie), dodatkowo mogły spacerować czy jeździć konno. Kiedy do wakacyjnych rozrywek dołączono nagle kąpiele w morzu, zapewnie większość leciwych dam uważała to za znak całkowitego upadku moralności.

Na szczęście dla strażniczek moralności plaże rozdzielono. I tak panowie mogli spokojnie kąpać się w morzu w wygodnych strojach (na ogół w pasy), które w żaden sposób nie krępowały ich ruchów. Jednak daleko im było chociażby do zielonego wdzianka Borata.

 Natomiast panie, w oddzielonej części plaży, przybywały przyodziane w stroje spacerowe, które na miejscu zamieniały na stroje kąpielowe. I wielkim nadużyciem byłoby stwierdzenie, że stroje odkrywały choć niewielki fragment ciała. Przypominały skromniejsze wersje sukni, bowiem na gorsety kobiety zakładały spódniczki, wielkie pantalony (by w żaden sposób nie sugerowały kształtów ciała właścicielki) i kryjące pończochy. Podejrzewam, że kąpiele nie mogły być wyjątkowo miłe w takim uzbrojeniu. Jednak pamiętać trzeba, że brak zgody społecznej na odsłanianie ciała oprócz względów moralnych, miało drugi jakże ważny wymiar, mianowicie opaleniznę. Damie nie wypadało, by wyglądała jak chłopka podczas żniw. Nieskalana promieniami słońca cera była w cenie, świadczyła o statusie damy.

Stroje wraz ze zmianami społecznymi również ulegały przeobrażeniu. Wraz ze wzrostem zaangażowania kobiet w dotychczas męskich zajęciach, zmieniały się stroje. Aktywna kobieta z początku XX wieku nie mogła być np. w pełni aktywna sportowo w milionach falbanek i ograniczających ruch gorsetach, czy też niezliczonych warstwach halek i koszulek.

W latach 20. XX wieku na plażach pojawiły się kobiety odziane w stroje przypominające "pasiaki" panów, które pozwalały na zdecydowanie większą aktywność w wodzie. W tym czasie również pozwolono w końcu na koedukacyjne plaże, gdzie panowie i panie całymi rodzinami mogli zażywać nadmorskich przyjemności.

Przełom nastąpił w roku 1946, oczywiście w Paryżu. 5 lipca projektant Louis Reard pierwszy raz zaprezentował bikini światu. Była to odważniejsza wersja kostiumu zaprezentowanego dwa miesiące wcześniej przez Jacques'a Heima nazwanego "Atome", który reklamowano jako najmniejszy kostium kąpielowy świata. Zaprezentowany kostium odkrywał właściwie wszystkie części ciała.

Nowy kostium nazwano od atolu Bikini (warto wspomnieć, że w tym czasie testowano na Bikini amerykańską bombę atomową, obydwa fakty wzbudzały jednakowo wielkie wrażenie, a raczej kontrowersje). Odkrywanie kobiecego ciała nie było łatwe. Podczas pierwszej prezentacji Reard nie mógł znaleźć modelki, która zgodzilaby się pokazać w bikini. Musiał na pokaz wynająć tancerkę z klubu nocnego.

Bikini powoli zdobywało uznanie, wpierw w Europie, po kilkunastu latach w purytańskich Stanach Zjednoczonych. W USA popularność zyskał dzięki filmowi "I Bóg stworzył kobietę" z Brigitte Bardot. Dopiero wraz z rewolucją seksualną bikini na dobre zagościło w USA.

Oburzenie było wielkie w latach 40., kiedy uważano, że bikini za bardzo obnaża kobiety. Wiele lat później społeczeństwo łatwiej zaakceptowało dalsze odsłanianie ciała. I tak chociażby w latach 80. pojawiły się stringi, w których tylna część kostiumu odkrywa całe pośladki. Jednak to nie koniec zmian, bo przecież bikini nadal się zmienia, czego zapewne dowiemy się już wkrótce, obserwując plaże i wystawy sklepowe.

Z morskiej piany wyłaniało się sporo kobiet, które wrażliwi mężczyźni uwieczniali m.in. na płótnie. Osobiście polecam wersję kinową w dwóch odsłonach, której żaden Bond nie mógłby się oprzeć;)

 

 

 

PS. Polecam artykuł "Warszawa kąpielowa. O obyczaju kąpieli letnich w Warszawie pod koniec XIX wieku".

13:04, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 kwietnia 2009

Jeszcze trochę o samej organizacji: 

Szmatrix ma już swój profil na Facebooku: http://www.facebook.com/home.php?#/profile.php?id=1772119226&v=info&viewas=1284125914

Dla przypomnienia, Szmatrixa zaczynamy w sobotę 6 czerwca, od godz. 9.30.

W trakcie imprezy odbędzie się pokaz mody.

Adres: siedziba Agory, ul. Czerska 8/10, Warszawa, wejście od ul. Czerniakowskiej

JAK SIĘ ZGŁASZAĆ?

mailowo na adres: swapping@gazeta.pl, z uwzględnieniem tytułu zgłoszenia w mailu:

Są dwie możliwości zatytułowania maila:

1) STOISKO (powyżej 10 rzeczy na wymianę)

Dla osób z liczbą ubrań większą niż 10 przygotowujemy specjalne stoliki, na których będzie można rozłożyć swoje rzeczy. Piszcie proszę w zgłoszeniach w tytule maila STOISKO, jeżeli kwalifikujecie się do tej grupy, zdecydowanie ułatwi nam to proces rejestracji. Dobrym rozwiązaniem jest zgłaszanie się dwóch osób do jednego stolika, dzięki czemu zyskujemy dodatkowe miejsce:).

2) ZGŁOSZENIE ZWYCZAJNE (poniżej 10 rzeczy na wymianę)

Pozostałe osoby dostaną do dyspozycji krzesełka i wieszaki na stojakach, na których będą się musiały pomieścić. Mam nadzieję, że nie sprawi Wam to problemu, ale zrozumcie, że miejsce, którym będziemy dysponować ma ograniczoną powierzchnię. Jest go dużo, ale wiadomo, że są pewne limity.

Zależy nam przecież na świetnej zabawie w doborowym towarzystwie, liczę więc na Wasze zrozumienie w tej kwestii:)

Po pokazie mody rozpoczynamy wymianę ciuchów. W trakcie całej imprezy będzie można napić się dobrej kawy NESCAFE Dolce Gusto i spróbować pysznych drinków. Żebyście nie opadły z sił, w pogotowiu będzie RED BULL.

ZASADY WYMIANY:

Obowiązuje wymiana bezgotówkowa jeden za jeden, ale jeżeli dogadacie się wzajemnie, to nie widzę problemu, żeby transakcje przebiegały zgodnie z Waszymi ustaleniami. Jeżeli zdarzy się tak, że więcej niż jedna osoba będzie chętna do wzięcia danej rzeczy, proponuję losowe rozstrzygnięcie sporu, przykładowo rzut monetą lub gra w marynarza.

To chyba tyle. W razie dodatkowych pytań i sugestii, piszcie i komentujcie:)

13:06, bluemistress
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 kwietnia 2009

Coco Chanel. Jedna z moich idolek. Ikona mody i stylu. To ona jako pierwsza wprowadziła kobiety w miękki świat dzianiny. Zaproponowała nam coś prostego. Na przekór obyczajom. Pozowliła kobietom na luz i elegancję jednocześnie. Elegancję wyrażoną prostotą form. Wygoda i komfort na pierwszym planie. Nasza genialana Coco. To właśnie jej zawdzięczamy krótkie sukienki i małą czarną, kostiumy, dżersejowe stroje i sztuczną biżuterię.

 

 

Pisząc o Coco, nie mogę nie wspomnieć o zapachu Chanel No. 5. Jedne z najbardziej znanych perfum, stale utrzymujące się w światowej czołówce tych najpopularniejszych. Światło dzienne ujrzały w 1921 roku i od tamtej pory nie sposób o nich zapomnieć. Co prawda perfumy te nie należą do moich ulubionych, niemniej to klasyka. Co do moich osobistych preferencji, to przyznam szczerze, że zdecydowanie wolę  Coco Mademoiselle lub Chance Eau de Fraiche, bez których na chwilę obecną nie wyobrażam sobie wiosny:).

Ale Chanel No. 5 to niezaprzeczalnie legenda, powiew baśni, niezmienny powab i czar, magia. Zanurzmy się chociaż na chwilę w świecie marzeń, taka mała chwila zapomnienia w trakcie zabieganego dnia przyda się każdemu z nas:

Polecam też zapoznanie się z różnymi twarzami Coco, tak dla porównania:).

Jeszcze jedno, miła wiadomość z wydarzeń kulturalno-modowych, 26 czerwca odbędzie się polska premiera filmu Coco Chanel ("Coco avant Chanel") z Audrey Tautou w roli głównej. Film powstał na podstawie książki Edmonde'a Charles-Roux i pokazuje historię życia Coco do momentu założenia  przez nią domu mody Chanel. Osobiście nie mogę się już doczekać.

13:05, bluemistress
Link Komentarze (1) »

"Nie ma kobiety, która nie marzyłaby o tym, by wyglądać jak Audrey Hepburn."/H.G./

Poznali się w wyjątkowych okolicznościach. Ona potrzebowała strojów do nowego filmu, on myślał, że odwiedziła jego pracownię słynna aktorka, miss Hepburn. Kiedy zobaczył chłopczycę ubraną w spodenki i koszulkę, przekonał się, że w jego pracowni nie ma Kathrine Hepburn, o której myślał. Pomyłka okazała się jednak początkiem wyjątkowej przyjaźni. Hubert pozwolił Audrey wybrać stroje z gotowej kolekcj. Tym sposobem w "Sabrinie" (1954) możemy podziwiać przepiękną białą suknię z dużymi haftami i odpinanym trenem, dopasowaną czarną sukienkę z wiązaniami na ramionach, która podkreśla szczupłą talię Audrey (warto też zwrócić uwagę na nakrycie głowy) oraz wyjatkowy kostium z toczkiem - bardzo elegancki!

Po "Sabrinie" były kolejne produkcje, w których stroje Huberta nosiła Audrey. I choć w "Sabrinie" projektant nie został wymieniony w czołówce (za stroje laury zebrała Edith Head), w kolejnych produkcjach jego nazwisko pojawiało się zawsze.I tak stroje Huberta pojawiły się m.in. w "Zabawnej buzi", ciepłym, tanecznym filmie z Fredem Astaire.

Kolejnymi produkcjami, które warto znać ze względu na grę Audrey i stroje Givenchy to "Śniadanie u Tiffany'ego" i "Szarada", ale o tym w kolejnym wpisie:)

09:53, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 kwietnia 2009

Co by nie utrudniać, Szmatrixa zaczynamy od godz. 9.30 w sobotę, 6 czerwca.

W trakcie imprezy odbędzie się pokaz mody.

Cała impreza potrwa do godz. 16.00.

Serdecznie zapraszamy:)

 

11:00, bluemistress , Szmatrix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Tak się właśnie zastnawiam nad fenomenem zakupów i ciuchów jako takich. Typowo kobieca domena. Osobiście nie znam za bardzo żadnego przedstawiciela męskiego gatunku, który by w jakikolwiek sposób wyrażał choćby cień zainteresowania tym jakże boskim zjawiskiem. Co takiego w tym wszystkim jest, co sprawia, że każda, no prawie każda z nas to uwielbia??? Hmm, wyszukiwanie nowych rzeczy, zakupy, nieodłączne plotki i dyskusje o życiu,  koniecznie z kawą w tle, doradzanie, dobieranie, przymierzanie czyli nasz kobiecy świat. Plus moje marzenia ściętej głowy o garderobie z prawdziwego zdarzenia. Takiej  z milionem półek, przegródek, wieszaków. Heh, może kiedyś doczekam się takiego cudu:).

Jak dobrze być kobietą. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że mogłabym się obejść bez tych wszystkich szmatek, sukienek, torebek, i tych zawalających moją całą dolną półkę par butów...Co prawda zdarza się, że część z nich nudzi mi się szybko, ale przecież nie ma to jak nowa rzecz w szafie. Coś pięknego. A faceci niech siedzą po uszy w tym swoim sporcie i co tam jeszcze sobie chcą. Idę dzisiaj na zakupy. Jeżeli uda mi się coś fajnego upolować, to większy pretekst do szykowania sterty ubrań na Szmatrixa, co by więcej miejsca w szafie było:).

Tim Walker uważany jest za jednego z najwybitniejszych fotografów w dziedzinie mody. Jego fotografie są niezwykłe. Każda sesja to podróż w świat baśni, ekspresyjnych obrazów oraz malowniczych scen, którym towarzyszy aura tajemniczości.
niedziela, 26 kwietnia 2009

Coco Chanel mawiała, że "Moda przemija, lecz styl pozostaje" (uwielbiam to stwierdzenie!). Wielka projektantka wiedziała, co mówi. Dla mnie jej słowa kojarzą się z dwójką mężczyzn, jednym z nich jest projektant, który pewną wiosenno-letnią kolekcją zmienił bardzo wiele w kobiecej modzie. Kolekcja z 1947 roku zmieniła również wiele w życiu jego twórcy i jego początkującej firmy, ale przede wszystkim wprowadziła powiew świeżości w stalowe ramy paryskich wybiegów. Dior to dla mnie czciciel kobiecości i elegancji, szyku i naturalnego piękna, to nie zdolny rzemieślnik, lecz artysta pełen pasji.

Christian Dior urodził się 21 stycznia 1905 roku w małym miasteczku Granville w Normandii, gdy miał pięć zamieszkał z rodziną w Paryżu. Młody Dior zgodnie z wolą rodziców studiował nauki polityczne, lecz artystyczna dusza sprawiła, że zamiast kariery politycznej otworzył galerię sztuki, a następnie zajął się rysunkiem. W latach 1935-1938 Christian zarabiał na życie sprzedając szkice sukni i kapeluszy różnym paryskim domom mody, rysował także do rubryk poświęconych modzie w gazecie Figaro. W latach 1937-39 Dior pracował z Robertem Piguetem, następnie został wezwany do służby wojskowej. W 1942 roku, po zakończeniu służby, Christian dołączył do domu mody Luciena Lelonga, gdzie wraz z Pierre Balmainem sprawował funkcję głównego kreatora. Po II wojnie światowej, dokładnie 8 października 1946 roku, Christian Dior otworzył własny dom mody, wpierany finansowo przez magnata tekstylnego Marcela Boussac.

 - Pragnąłbym stworzyć mały, dyskretny dom mody dla kobiet wybranych, prawdziwie eleganckich...

Mały i dyskretny dom mody? Nie z takim talentem, panie Dior. Dla wybranych, prawdziwie eleganckich? Jak najbardziej!

Kilka miesięcy po otwarciu własnego domu mody Christan Dior zaprezentował swoją pierwszą kolekcję, która okazała się prawdziwą rewolucją!

90 kreacji zaprezentowanych podczas pokazu posiadało dwa motywy przewodnie:
-„Huit", czyli talia osy i pełne, krągłe biodra;
-„Corolles" z głębokimi dekoltami i spódnicami sięgającymi połowy łydki.

Dior i jego kolekcja pojawiły się w momencie powojennego wzrostu gospodarczego i rozpoczynającego się modernizmu lat pięćdziesiątych. Rewolucyjność jego kolekcji polegała na powrocie do tradycji. Dior mieszał klasyczne formy z nutą szaleństwa, zawsze z wielkim wyczuciem, dzięki temu jego dzieła były wyjątkowe. Jego sława szybko przekroczyła granice Paryża, ba raczej Francji (W USA otrzymał Oscara w dziedzinie mody z rąk Neimana Marcusa)! „Time Magazine" poświęcił Diorowi swoją okładkę, a przysłowiową „kropkę nad i" postawiła Carmel Snow, naczelna „Harper's Bazar", stwierdzając „To rewolucja, drogi Christianie, a twoje suknie to prawdziwy new look."

Sukces Diora dopełniła założona w 1947 roku firma Parfums Christian Dior, którą kierował jego przyjaciel, Serge Heftler Louiche. Dior o pierwszych perfumach mówił, że to wspaniała kompozycja szyprowa, nazwana po prostu Miss Dior, pozostająca w doskonałej harmonii z "new look". Zdaniem Diora, perfumy powinny wyrażać ducha czasu, odzwierciedlać aspiracje i mentalność ludzi swojej epoki, pozostając wciąż modne. W kolejnych latach powstawały następne wyjątkowe zapachy, wierne narzuconej przez mistrza linii.

Dior szybko stał się symbolem luksusu i ponadczasowej elegancji, przez całą dekadę mógł cieszyć się międzynarodowym uznaniem. Zmarł w roku 1957. Pozostawił po sobie wielkie dzieło, które wstrząsnęło podstawami wielkiego dykatatora jakim jest francuska moda.  

Na szczęście swoje dzieło Dior pozostawił w rękach zdolnych projektantów - Yves Saint Laurent jest tego najlepszym dowodem, ale o tym następnym razem.

 

19:13, ma.demoiselle , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
do góry | kontakt | RSS | newsletter | projekt i wykonanie: kate_mac
Partnerzy Lula Swap Show
Liczniki internetowe