WIELKA WYMIANA UBRAŃ I AKCESORIÓW - Warszawa

Inspiracje

czwartek, 08 października 2009

Lula Swap Show już za kilkadziesiąt godzin. Zaczynamy wielkie odliczanie!

http://szmatrix.blox.pl/2009/08/NADCHODZI-LULA-SWAP-SHOW-II-SZMATRIX-W-NOWEJ.html

Tymczasem wrzucam nastrojowe zdjęcie Tima Walkera:)

17:59, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 września 2009

Nadchodzi jesień. Dla fanów niezapomnianej marki Jimmy Choo świetna wiadomość, już coraz bliżej do połowy listopada, kiedy to w sieci sklepów H&M pojawią się buty i inne akcesoria, jak również kolekcje ubraniowe tego znakomitego projektanta.

Marka Jimmy Choo powstała w 1996 roku, kiedy to Tamara Mellon (dziennikarka angielskiego wydania Vogue) wraz z chińskim projektantem Jimmy Choo zdecydowali się na założenie wspólnej firmy. Pierwszy butik sygnowany imieniem założyciela Jimmy Choo został otwarty w Londynie, niedługo potem kolejny w Nowym Jorku i Los Angeles. Inwestycje zakończyły się niemal błyskawicznym sukcesem, o czym m.in. świadczył niezwykły wzrost popularności marki wśród gwiazd Hollywood. Szpilki od Jimmy Choo to synonim szyku, prostoty i elegancji. To ponadczasowy styl i klasyka.

Obecnie Jimmy Choo to luksusowa marka lifestylowa, w ofercie której znajdują się nie tylko buty, ale również torebki, wyroby skórzane, okulary. Produkty Jimmy Choo są dostępne w stale rozwijającej się sieci ekskluzywnych domów towarowych i butików w trzydziestu jeden krajach na całym świecie. Marka Jimmy Choo jest laureatem licznych nagród, w tym mi.in. 'Designer Brand of the Year 2008' (od British Fashion Council), 'ACE Brand of the Year 2008' (przyznaną przez Accessory Council), jak również 'Brand of the Year 2008' (od 22nd Annual Footwear News Awards, Nowy Jork).

Nad dalszym rozwojem i dbaniem o wizerunek marki czuwają Tamara Mellon i Joshua Schulman, sam Jimmy Choo wycofał się na dalszy plan. Niemniej Jimmy Choo to nadal jedna z najbardziej pożądanych, luksusowych marek, niedostępna niestety dla zwykłych śmiertelników. Być może H&M to nieco zmieni:).

Póki co, chętnych na kolekcje od Jimmy Choo nie brakuje:

Ale chyba naprawdę warto:

 

17:03, bluemistress , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 lipca 2009

W czasie wakacji obowiązkowy zestaw: jednoczęściowy strój kąpielowy, okulary i duża torba!

Dzikość ujarzmiona, czyli propozycja na wakcje od Just Cavalli. Wybrałam modele jednoczęściowe, z asymetrią. Na uwagę zasługuje zwłaszcza czarny, który byłby kompletnie nudny, gdyby nie ciekawe rozwiązanie... z rozcięciem, które przecina strój w górnej części (najlepsze w tym projekcie jest to, że można odświeżyć stary strój wzorując się na Cavallim:).

Włoski szyk na plażach prosto z domu mody Pucci. Tym razem stawiamy na optykę. Wzór stroju kąpielowego wzbogacony jest czarnymi wstawkami, które podkreślają biust i mogą świetnie zatuszować szerokie biodra. I jeszcze dodatki, zdecydowanie rewelacyjne okulary!

Jednoczęściowy strój kąpielowy z abstrakcyjną grafiką od Michaela Korsa to propozycja dla osób, które nie boją się nietuzinkowych rozwiązań i lubią dobrą zabawę.

Dla miłośniczek groszków oraz słonecznych kolorów Michael Kors przygotował specjalny kostium kąpielowy, który ewidentnie nawiązuje stylem do lat 50. Zarówno wzorem, jak i fasonem.

Być może Kors inspiracji szukał spoglądając na fotografie boskiej MM?

Oscar de la Renta proponuje kobietom jednoczęściowy kostium, który idealnie podkreśla talię. Obowiązkowe kolory: czerwienie, szarości, zielenie i beże.

Stella McCartney stawia w tym sezonie na kostiumy kąpielowe w roślinne wzory i dekolty w kształcie litery V.

Na koniec Herve Leger By Max Azria... Seksowna kolekcja, w której dominują czerń, szarości i czerwienie.

 

15:46, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 czerwca 2009

Warsaw Fashion Street to wydarzenie, w którym mieszkańcy Warszawy, turyści, telewidzowie oraz internauci mogą zapoznać się ze światem kultury, mody i sztuki. Piąta edycja Warsaw Fashion Street inspirowana jest twórczością Fryderyka Chopina.

28 czerwca na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie odbędą się m.in.: koncerty Chopinowskie. Przez cały dzień odbędą się koncerty wybitnych pianistów, którzy wykonają swoje utwory Chopina w różnych aranżacjach. Organizatorzy zapowiadają wyjątkowe wystawy, prezentacje plakatów pod hasłem „Przyjaciele Chopina zapraszają na koncert”, pokazy mody kolekcji autorskich polskich i zagranicznych projektantów.

Uwaga! Będą konkursy:) jeżeli marzycie o samochodzie zaprojektowanym przez Dom Mody Versace - to zarezerwujcie sobie koniec czerwca na WFS.

WFS 2009 będzie transmitowane przez program 2 TVP. Emisja na żywo przez 10 godzin wydarzenia zaplanowana została również w internecie (Sophisti.pl, Netshape, Iplex.pl).

Organizatorem piątej edycji Warsaw Fashion Street jest Dom Mody Forget me Not.

Więcej o WFS 2008 na http://moda.gazeta.pl.

11:19, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 czerwca 2009

Rocznie Polacy wydają na ubrania średnio 400-500 zł. Wśród zakupionych rzeczy najczęściej znajdują się ubrania sezonowe oraz buty, które szybko niszczą się. Oczywiście, często kupujemy rzeczy, które podobają się nam w sklepie, na manekinie, jednak po pierwszym założeniu znikają w czeluściach naszych szaf. Problem nieużywanych ubrań, a przede wszystkim darmowego uzupełnienia garderoby rozwiązała pewna Amerykanka kilkanaście lat temu.

Suzanne Agasi, założycielka i dyrektorka firmy Clothing Swap, wierzy, że każdy może wyglądać świetnie, wystarczy odrobina kreatywności i trochę gotówki. Suzanne uwielbia się dzielić, dlatego w 1994 roku rozpoczęła cykl małych spotkań, podczas których jej znajomi z San Francisco mogli wymieniać się ubraniami. Ilość spotkań oraz liczba ich uczestników bardzo szybko wzrosła i stała się inspiracją do stworzenia firmy Clothing Swap. Agasi posiada niespożyte pokłady energii, liczba zorganizowanych przez nią spotkań stale się powiększa. Agasi sama załatwia lokal, catering, zaprasza stylistki i prowadzi imprezę. Wstęp na organizowane przez nią spotkania wynosi od kilku do kilkudziesięciu dolarów.

Popularność "swapping parties" jest obecnie ogromna, wystarczy wspomnieć, że organizuje się je nie tylko w USA, lecz w wielu krajach europejskich oraz w Australii. Doczekały się również wielu odmian, ze "swapping parties" korzystają m.in. młode mamy, którym wymiana dziecięcych ubranek ułatwia prowadzenie domowego budżetu, zwłaszcza gdy dzieci bardzo szybko rosną.

W Polsce wymiana ubrań staje się coraz popularniejsza. Z reguły spotkania odbywają się w wielkich miastach (np. Dni Ciucha w Warszawie i Łodzi, Ciuch-Ciuch-Babka we Wrocławiu), gdzie uczestnicy spotkań mogą wymieniać się ubraniami, biżuterią, akcesoriami. Swapping parties organizuje również Ośrodek Rozwoju Osobistego Kobiet "Babi Ląd", który odpowiada za organizację Babiego Targu.

Na koniec warto wspomnieć o samej wymianie, bo szkół mamy kilka. W metodzie tradycyjnej po znalezieniu idealnego ubrania (np. spodni bez których nasza dalsza egzystencja będzie bladym cieniem;) szukamy jego właściciela. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, bo jak znaleźć właściciela, kiedy w jednym pomieszczeniu znajduje się kilkadziesiąt osób w podobnej do naszej sytuacji. Napad histerii lub głośne nawoływanie nie mają sensu. Jeżeli ktoś szuka wytrwale w końcu znajdzie. Kiedy trafiamy na właściciela pożądanego przez nas obiektu zaczyna się wyrafinowana w swej formie i stara jak świat sztuka targowania. Pozostaje mieć nadzieję, że obydwie strony będą zadowolone z wyników ustaleń (bo znane są przypadki uszkodzenia ciała z powodu ubrania, np. podczas wyprzedaży sukien ślubnych w USA zwichnięcia i złamania są normą). Metoda cashowa lub żetonowa to już wyższy poziom organizacyjny, bowiem wymaga sporych przygotowań. Przynoszone na wymianę ciuchy poddawane są grupowaniu (np. spodnie za 2 żetony, sukienki za 10 żetonów) - ciuchy lądują w sali, gdzie odbywa się impreza, a my z żetonami na wymianę wyruszamy niczym wytrawny myśliwy, by zdobyć najwspanialsze okazy do naszych szaf. I na koniec najważniejsza metoda, tworzona w myśl zasady " ilu organizatorów i uczestników, tyle metod wymiany". W niej bowiem zawiera się cały szereg sposobów na wymianę, wszystko zależy od wyobraźni i poziomu naszej desperacji, by zdobyć dany ciuch.

15:53, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 maja 2009

Wyobrażasz sobie talię, którą jesteś w stanie bez problemu objąć dłońmi? Jeśli nie, warto spojrzeć na fotografię znanej francuskiej piosenkarki Polaire z XIX wieku, której talia osy nie jest metaforą.

Gorset kojarzy się nam głównie z XVIII i XIX wiekiem. Jednak jego historia sięga aż do czasów starożytnego Egiptu, Grecji oraz Rzymu. Wiele osób uważa, że w tamtych czasach również panowie używali gorsetu, by podkreślić sylwetkę.

Do łask gorsety powróciły dopiero na przełomie XIII i XIV wieku, wtedy też krawcy wszywali je na stałe w kobiece suknie. Rozwój przemysłu tekstylnego i wzrost popularności jedwabiu, który był za słaby by utrzymać kobiece ciało, przyczynił się do wprowadzenia na rynek pierwszych fiszbin. Przez kolejne wieki kobiety nie rozstawały się z gorsetem.

Na dworze francuskim (za czasów panowania Katarzyny Medycejskiej) wymagano od dam dworu utrzymywania określonego odgórnie obwodu talii (około 13 cali, czyli jakieś 33 centymetry). W  tamtych czasach wprowadzono również gorsety ze stalową ramą, które były sztywne, niewygodne i przypominały damską zbroję.

XVII i XVIII wiek to początek wielkiej popularności gorsetu. Fiszbiny były obowiązkowym elementem garderoby dam, wręcz ich ozdobą. Wykonywano je z metalu, drewna, a także kości słoniowej. Rozwój przemysłu wpłynął także na ewolucję gorsetu. Pojawiły się metalowe dziurki, które ułatiwłąy jeszcze ciaśniejsze wiązanie gorsetu.

Kobiety mdlały, chodziły osłabione, miały problemy z kręgosłupem - jednak gorsetów nie pozbyły się aż do XX wieku, kiedy w końcu pozowolono kobietom odetchnąć. Gorsety zmieniły swoją rolę, stały się częścią bielizny i to nieobowiązkową. Jednak jak to w modzie bywa, w latach 80. Jean Paul Gaultier przywrócił do łask "narzędzie tortur", a skandalistka Madonna ugruntowała jego wielki powrót. Bardzo chętnie po gorset sięgnęła również w swoich projektach Vivienne Westwood.

15:17, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 maja 2009

 

Vogue, amerykański magazyn dla kobiet, od lat  niepodzielnie króluje na pierwszym miejscu pism ze świata mody, detronizując pozostałe. Wydawany przez Conde Nast Publications w języku angielskim i francuskim, już od momentu wydania w 1916 roku stał się prawdziwym hitem wydawniczym.

Lata swojej świetności osiągnął po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to wymęczeni koszmarnymi przeżyciami ludzie zaczęli gorączkowo poszukiwać innych doznań. Mogli je m.in. znaleźć na fenomenalnych zdjęciach. Każde wydanie pisma to gwarancja rewelacyjnych fotografii, to kunszt i artyzm z najwyższej półki. Zdjęcia mistrzów nierozerwalnie związanych z Vogue, takich jak Avedon czy Newton zawsze miały w sobie coś kontrowersyjnego, innowacyjnego czy wręcz szokującego.

 

Wymieniając mistrzów Vogue'a, nie sposób nie wspomnieć o Testino. Jego fotografie mienią się feerią barw, błyszczą i lśnią, przykuwając wzrok egzotyką i wyrazistością. Idealnie wkomponowują się więc w wizję świat prezentowaną przez pismo. Kolejnym kultowym fotografem Vogue'a jest Klein, którego zdjęcia fascynują, ale brzydotą. Jego fotografie bezczelnie obnażają wszelkie niedoskonałości i o to właśnie chodzi. Współpraca z najlepszymi z najlepszych uczyniła z Vogue'a fotograficznego prekursora trendów modowych i nie tylko. Praca z Vogue to nobiltacja i niezaprzeczalny sukces dla każdego, a sam Vogue to luksus i blichtr, niedostępny na codzień. Dlatego tak fascynuje i przyciąga rzesze wiernych czytelników.

Vogue to boskie piękno i brzydota zarazem, to mieszanka róźnych stylów, ale zawsze tych na najwyższym, światowym poziomie. Niestety nadal nie mamy polskiego Vogue'a. Szkoda. No cóż, pozostaje zadowolić się nam jego oryginalną wersją.

 

16:33, bluemistress , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 maja 2009

 Kiedy pojawiła się jesienna kolekcja Hexeline, która nawiązywała do ponadczasowej elegancji Audrey Hepburn byłam zachwycona. Serwis Groszki.pl zamieścił długi artykuł poświęcony tej kolekcji, który warto przeczytać i nasycić oczy klasycznym pięknem, które projektanci Hexeline wdzięcznie uwspółcześnili.

Letnia kolekcja* Hexeline inspiracje czerpie z „New look" Christiana Diora. Kolekcja słynnego projektanta wstrząsnęła powojennym Paryżem i wskazała nowe trendy w modzie. Kolekcja Hexeline w sylwetce podkreśla charakterystyczne dla „New look" wąskie ramiona, mocno zaznaczoną talię oraz szerokie spódnice.

Motywem przewodnim letniej kolekcji jest Dolce Vita (nawiązanie do słynnego filmu „La Dolce Vita" Frederico Felliniego), a ikoną jest Sophia Loren.

Letnia propozycja Hexeline nawiązuje do klimatu włoskiej riwiery, radosnej beztroski oraz trendów charakterystycznych dla popkultury.

Stroje Hexeline oprócz klasycznej prostoty, która w wyjątkowy sposób podkreśla kobiece piękno i wdzięk, obfitują w  zakładki „origiami", draperie, przestrzenne dekolty (charakterystyczne dla "New look"), odsunięte od linii szyi kołnierze, asymetrię oraz multifunkcyjne dodatki. W letniej propozycji pełno kolorów off-white (pochodnych bieli).

Dziewczyny, nie będę się rozpisywać, zostawiam Was z letnią kolekcją Hexeline.

 

PS. Na stronie Hexeline znajdziecie więcej zdjęć z propozycjami z letniej kolekcji.

*Od wtorku 29.05.2009 kolekcja dostępna jest w salonach z wyjątkowymi rabatami.

Hexeline istnieje na rynku od 1981 roku. Założona przez kreatorkę mody Halinę Zawadzką firma Hexeline jest obecnie znaną międzynarodową marką odzieżową. Hexeline posiada ponad 30 salonów firmowych w Polsce i za granicą.

21:50, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 maja 2009

Moja eksplozja uczuć do kryształków Swarovskiego nastąpiła nagle i zupełnie niespodziewanie parę lat temu. Stało się to na lotnisku na greckiej wyspie Korfu, gdzie wraz z moją przyjaciółką spędzałyśmy wakacje.

Jak grom z jasnego nieba. Tu taka mała dygresja na wstępie, bo nie sposób nie wspomnieć, że było bosko. Jako że był to już koniec sezonu, to praktycznie tylko my zagubione na krańcu tej przeuroczej wysepki..Słońce, wiatr, skały, morza szum... ptaków śpiew niemalże chciałoby się dodać:).

Dziewczyny, polecam takie wypady z całego serca.

Ale wracając do tematu, czekamy na samolot, który się opóźnia, włóczymy się po sklepach, generalnie nuda i zaczynamy już mieć wszystkiego dość. Nagle coś zaczyna się mienić w oddali, idziemy więc na spotkanie z błyskiem. Jest i on. Swarovski w całej odsłonie. Miło poznać. Wcześniej coś tam gdzieś o nim słyszałam, coś widziałam, ale bez większych emocji. Tu i teraz niemalże wmurowało mnie w podłogę, zakochuję się w mgnieniu oka. Naszyjniki, pierścionki, bransoletki, kolczyki. Mienią się tysiącem barw. Nie sposób się oprzeć, wychodzę z pierwszyn łupem - różowy motylek jest mój. Swarovski zostaje w mojej pamięci na wieki wieków i nie mogę się już go pozbyć. Taka namiastka luksusu, nie brylanty przecież, a przyciągają wzrok, kuszą swoim kształem, wabią finezją. Niesamowite wrażenie. Polecam:).

Skąd się to wszystko wzięło? Zupełnie prozaicznie rzec można. W 1892 roku po opatentowaniu maszyny do kryształów Daniel Swarovski, austriacki szlifierz, założył firmę wytwarzającej te wszystkie biżuteryjne cuda. Do dzisiaj Swarovski przoduje w produkcji szlifowanego szkła kryształowego.

Wyroby Swarovskiego sygnowane logotypem łąbędzia to przede wszystkim biżuteria, jak również akcesoria dekoracyjne, figurki zwierząt (których osobiście nie lubię za bardzo, najwidoczniej nie można być fanem wszystkiego, jak się okazuje) a także specjalne "oczka" służące do ozdoby ubrań i innych gadżetów.

16:52, bluemistress , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »

Czesał takie sławy jak: Sara Bernhardt, Josephine Baker, Édith Piaf czy Brigitte Bardot.

Wynalazł lakier do włosów.

Pierwszy ściął kobiecie włosy na krótko i zaproponował fryzurę na "chłopczycę"...

Kim był słynny Antoine?

 

 Antoine, a dokładnie Antoni Cierplikowski, urodził się w Sieradzu w 1884 roku. Już w dzieciństwie wykazywał się wyjątkową wrażliwością. Fascynowała go przyroda, a zwłaszcza kwiaty, ich bogactwo form, kolorów i oszałamiających zapachów.

Dzięki silnej więzi z matką, która rozumiała artystyczną duszę syna, Antoni w wieku kilkunastu lat trafił do zakładu fryzjerskiego swego wuja (nie był to przypadek, matka wiele razy widziała jak jej syn czesał siostrę, tworząc na jej głowie prawdziwe dzieła). I tak Antek wyjechał do Łodzi. Niestety jego praca w zakładzie fryzjerskim była monotonna i nieciekawa. Dopiero wizyta pewnej paryskiej artystki odmieniła jego egzystencję. Nie trudno się domyślić, że była zachwycona talentem Antoniego i namawiała go na wyjazd do Francji. Kiedy w końcu wyjechał miał pięć franków w kieszeni i słabo znał francuski. Pracował m.in. w Decoux, małym zakładzie robiący peruki. To właśnie tam rozpoczął czesanie francuskich dam, a także wygrał konkurs na najlepsze uczesanie. W Decoux Antoni przemienił się w "Antoine".

W 1904 roku Antoni dzięki Lily de Moure stał się sławny. Uczesanie, które zaproponował Lily zgorszyło paryska socjetę i jednocześnie przyniosło mu wielką popularność (Lily miała tak wspaniałą fryzurę, że pojawiła się publicznie bez kapelusza, co łamało zasady obowiązującej etykiety).

Kiedy Antoine sprawił, że sławna Ewa Lawlliere wyglądała na dużo młodszą niż była w rzeczywistości (kiedy poprosiła Antoniego o zmianę jej wizerunku miała 40 lat), utrwalił swoją pozycję króla fryzjerów. Mistrz po dokładnym zapoznaniu się z twarzą klientki i jej gęstymi włosami, ściął je. Zmiana była tak wielka, że wkrótce miał wielką rzeszę klientek (które jak podejrzewam starały się oszukać mijający czas, co Antoni potrafił uczynić m.in. dzięki dokładnej analizie kształtu twarzy klientek). W 1909 roku Antoine lansował modę na nowe fryzury. Zmęczony stałymi dojazdami do klientek, zdecydował się na wynajęcie własnego lokalu. Wnętrze salonu zaprojektował przyjaciel fryzjera, rzeźbiarz Dunikowski.

Sława Antoniego przekroczyła granice starego kontynentu. Mistrz w 1925 roku wyjechał do Nowego Jorku, gdzie założył 121 filii swojego zakładu oraz namówił Eleonor Roosvelt, pierwszą damę USA, by ścięła swoje długie włosy. Tym samym wprowadził modę na krótkie fryzury wśród Amerykanek.

Antoni "Antoine" Cierplikowski był postacią wyjątkową, o wielkiej wrażliwości i wyobraźni. Posiadał w Paryżu dom ze szkła, nosił stroje w intensywnych kolorach (fraki w czerwono-białej kolorystyce), siwe włosy farbował np. na niebiesko, był także wielkim mecenasem sztuki. Zasłynął przede wszystkim jako król fryzjerów, który wyprzedzał epokę i z wielkim wyczuciem wprowadzał nowe rozwiązania w skostniałe ramy ówczesnej mody.

Pod koniec życia Antoni powrócił do rodzinnego Sieradza i zamieszkał w domu, w którym się urodził i wychował.

Więcej o Antonim na stronie: http://www.sieradz.gad.pl/miasto/cierplikowski.html .

15:53, ma.demoiselle , Inspiracje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
do góry | kontakt | RSS | newsletter | projekt i wykonanie: kate_mac
Partnerzy Lula Swap Show
Liczniki internetowe