WIELKA WYMIANA UBRAŃ I AKCESORIÓW - Warszawa

Projektanci

wtorek, 29 września 2009

„Mniej więcej od roku w dziedzinie mody damskiej dzieją się rzeczy straszne, bo przeciwne naturze. Suknia-worek, suknia trapez, suknia-balon, baby look – to są rzeczy potworne. W życiu codziennym, przy pracy, na ulicy, nie wygląda to może tak źle, zdrowy instynkt kobiety sprawia, że nawet ulegając tyranii mody, dostosowuje ją do potrzeb życia i do reguł estetyki. Zresztą, młoda, zgrabna dziewczyna potrafi wyglądać ładnie, cokolwiek by na siebie włożyła. Głównym winowajcą tego wszystkiego jest 22-letni Yves Saint Laurent, od roku dzierżyciel berła w królestwie mody. Podejrzewam, że ten młody, niezgrabny i nieśmiały człowiek o powierzchowności protestanckiego pastora, jest w głębi ducha zaciętym wrogiem kobiet. (...) Gdybym nie był chrześcijaninem i przeciwnikiem kary śmierci, sądziłbym, że pana Saint Laurent należałoby zastrzelić, bowiem zbrodnia dokonywana na kilkudziesięciu milionach kobiet (ufam, że więcej nie ulega jego wpływom) zasługuje na najwyższy wymiar kary. Co prawda wolno się spodziewać, że ten okres błędów i wypaczeń w królestwie mody wkrótce przeminie, że zdrowy rozsądek i lud (żeński – i męski także, bo któż tu właściwie jest bardziej pokrzywdzony?) upomną się o swe prawa”. /Jerzy Turowicz o Yves Saint Laurencie, „Tygodnik Powszechny”, 1959 r./

W 2008 roku odszedł Yves Saint Laurent (a dokładnie Yves Henri Donat Mathieu Saint Laurent, ur. 1 sierpnia 1936 roku w Oranie w Algerii) wyjątkowy projektant, w którym wielkie nadzieje pokładał sam Christian Dior.

O jego geniuszu, wrażliwości na piękno i wielkim wkładzie w modę można pisać bez końca. Nie zgadzam się z Jerzym Turowiczem, warto jednak wiedzieć, jak kiedyś reagowano na prekursora nowych trendów.

Yves Saint-Laurent był geniuszem, który w wieku kilkunastu lat przybył do Paryża, szybko wygrał konkurs na projekt sukienki koktajlowej, ówczesna naczelna Vogue zaaranżowała jego spotkanie z Diorem, który bardzo szybko uczynił go głównym projektantem domu mody Dior. W 1957 roku, po śmierci Christiana Diora Yves stanął na czele domu mody Dior, uratował go również przed bankructwem. Niestety sukcesy YSL skróciło powołanie do wojska (wojna francusko-algierska) oraz głębokie załamanie nerwowe (wynikało m.in. z powodu homoseksualizmu projektanta, którego nie akceptowali inni żołnierze). Losy YSL skomplikowały się jeszcze bardziej, kiedy skierowano go do szpitala psychiatrycznego, gdzie przy pomocy elektrowstrząsów próbowano go "wyleczyć" i zrobić z niego heteroseksualistę. Kiedy Saint-Laurent wyszedł z załamania nerwowego, zrezygnował z pracy w domu mody Dior i rozpoczął działalność pod własnym nazwiskiem (jego odejście związane było m.in. z niezrozumieniem dla jego prób wprowadzenia nowych linii i unowocześnienia charakterystycznych dla Diora kobiecych kreacji). W działalności tej wpierał go jego partner Pierre'a Bergé (Yves projektował, zaś Pierre zajmował się działalnością finansową domu mody).

Lata 60. i 70. to pasmo sukcesów YSL - stworzył słynne mondrianowskie suknie, wprowadził modę na tweedowe marynarki, wprowadził do damskiej garderoby smokingi.

YSL rozumiał kobiety, a także przemiany społeczne, które wpływały na ich życie.

YSL stworzył wizerunek kobiety nowoczesnej, przeniósł w kobiecy świat stroje zarezerwowane dotychczas wyłącznie dla mężczyzn.

YSL sprawił, że w męskich strojach kobiety nie zatracały swojego piękna, raczej je podkreślały.

Dla wielu jest niedoścignionym mistrzem, który sprawił, że haute couture stało się sztuką. A dla Catherine Deneuve, wiernej klientki YSL (zarówno na planie, jak i w życiu osobistym) był prawdziwym wizjonerem.

12:45, ma.demoiselle , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 maja 2009

Valentino, mały wielki człowiek.

Obecnie pan po siedemdziesiątce, mimo że na emeryturze, to nadal żyje modą. Miesiąc temu w trakcie gali  Rodeo Drive Walk of Style z rąk Anne Hathaway odebrał statuetkę Torso, zaprojektowaną przez znanego artystę Roberta Grahama. Nagroda ta to kolejne uwieńczenie całości jego modowych dokonań. W trakcie ceremonii Anne zaprezentowała kreację od samego mistrza.

Swoją pasję do mody Valentino odkrył bardzo wcześnie. Już w wieku nastu lat wiedział, że zajmie się projektowaniem pięknych sukni. Nic innego nie wchodziło w grę. Podobnie było z preferencjami seksualnymi. Swoje uczucia skierował w stronę przystojnych mężczyzn i tak już pozostało. Jego piewrszą, wielką miłością był Giancarlo Giammetti. To właśnie dzięki niemu udało się mu rozkręcić modowy interes na tak dużą skalę. Kochali luksus i przepych, Valentino zajął się projektowaniem, Giancarlo zaś rozkręcaniem całego biznesu. Wspólnie otworzyli pierwsze atelier przy Via Condotti w Rzymie. Sukces pierwszej kolekcji Valentino przypadł na rok 1962, pokaz odbył się we Florencji. Kobiety zachłysnęły się krojami, jakie zaproponował. Pod koniec lat sześciedziesiątych jego miłośniczkami stały się m.in. Elizabeth Taylor i Jacqueline Kennedy Onassis.

Valentino to mistrz zapierających dech w piersi kreacji. W ciągu swojej wieloletniej kariery zdobył ogromną liczbę nagród, w tym statuetkę Neimana Marcusa (odpowiednik Oskara). Nadano mu wówczas tytuł geniusza włoskiego szyku i smaku. Valentino to jedyny w swoim rodzaju mistrz sukni na wielkie okazje. Do dzisiaj wiele sław pokazuje się na różnego rodzaju galach w  jego strojach. Oczywiście w odcieniu boskiej czerwieni. Jak twierdzi Valentino, ten kolor właśnie, jak żaden inny podkreśla piękno każdej kobiety. Jego odcień, znany pod nazwą Valentino rosso, to niepowtarzalna mieszanka 100% odcieni purpury i żółci, jak również 10% czerni.

Valentino jest w nieustannym ruchu. Ostatnio zaangażował się w promowanie filmu "Valentino. The Last Emperor" będacego zapisem jego życiowych doświadczeń. Na bieżąco śledzi wydarzenia ze świata mody, bacznie przyglądając się dokonaniom swoich następców i konkurentów. Być może powróci jeszcze do projektowania, kto wie...

16:51, bluemistress , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 maja 2009

Intensywne, głębokie, soczyste kolory... Szaleństwo barw, które wprawia w radosny nastrój. Matthew Williamson wie, jak sprawić, by kobiety wyglądały jak rajskie ptaki! Jego stroje to wyjątkowy romans świetnego kroju, ferii barw, nowoczesności i wolności.


Matthew ma 37 lat i wszystko wskazuje na to, że szturmem zdobywa zasłużone miejsce w sercach kobiet i w świecie mody.


Williamson urodził się w Chorlton, uczył się Manchester, w wieku 18 lat przeniósł się do Londynu i rozpoczął naukę w Central Saint Martins College of Art and Design, którą zakończył w 1994 roku.


W 1996 roku zaprezentował swoją kolekcję podczas London Fashion Week.
Współpracował z m.in. Marks and Spencers, Debenhams. Wprowadził na rynek w 2005 roku perfumy sygnowane swoim nazwiskiem (Matthew Williamson Eau de Parfum). Rok później został dyrektorem kreatywnym Pucci. W 2009 jego nazwisko i prace pojawiły się w Polsce za sprawą H&M.

 

 

10:47, ma.demoiselle , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 maja 2009

Holly Golightly miała być blondynką, uroczą, emanującą seksapilem. Miała mieć twarz i figurę Marilyn Monroe. Tak przynajmniej chciał Truman Capote, na szczęście rolę otrzymała Audrey. Jej interpretacja bohaterki "Śniadania u Tiffany'ego" jest wyjątkowa. To elegantka w każdym calu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta to niepowtarzalna mieszanka wrodzonej elegancji i stylu Audrey z klasycznymi kreacjami Huberta.

Kiedy Holly wysiada z taksówki, by przed witryną ukochanego sklepu zjeść śniadanie widz wie, że to będzie uczta dla oczu. Czarna sukienka, którą Givenchy zaprojektował dla Audrey jest niesamowita (w 2006 roku została sprzedana za 920 tys. dolarów). Podkreślająca talię oraz szczupłą sylwetkę Audrey, piękna w swej prostocie okazała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kreacji filmowych. Do tego nieodłączne długie, czarne rękawiczki (szkoda, że minęły czasy, gdy uważano je za standardowy dodatek damskiego stroju...) i wielkie okulary. Klasyka! Strój wzbogacono o dodatki, które mimo sporych rozmiarów, nie zakłócają efektu, wręcz go potęgują.

Czas na małą czarną! To mistrzostwo i synonim finezji. Dodatkowo, kiedy Audrey pojawia się ubrana w tę sukienkę ma na głowie kapelusz z dużym rondem i przepiękną wstążką, która dodaje szyku całości. To jednak nie jedyne nakrycie głowy, które wzbudza moje wielkie zainteresowanie i podziw. Zarówno w "Śniadaniu", jak i w późniejszej "Szaradzie" Audrey nosi urocze toczki, które choć wyjątkowo klasyczne i eleganckie, posiadają przemycony przez Givenchy element nowoczesności, może nawet ekstrawagencji... Najelepiej, jeśli same ocenicie. Poniżej Audrey w małej czarnej oraz dwa boskie nakrycia głowy!

Jak powinna wyglądać podróżująca elegantka, której mąż zaginą? Oczywiście powinna nosić gustowne kostiumy projektu Givenchy, tak samo jak płaszczyki oraz nakrycia głowy! W "Szaradzie" Audrey dzięki Givenchy wygląda olśniewająco.

Stroje Givenchy i Audrey to nie jedyne zalety filmu. "Szarada" to genialne dialogi i rewelacyjny Cary Grant (który nosi w filmie świetnie skrojone garnitury).

O strojach Huberta i Audrey mogłabym pisać godzinami. Ślady ich wspólnej pracy, zrozumienia i przyjaźni możecie odnaleźć w wielu filmach. Dodatkowo w związku z rocznicą 80.urodzin Audrey jest to łatwiejsze, bowiem warszawski Iluzjon przez cały maj wyświtla filmy z jej udziałem, a jak już wiecie w większości z nich nosiła stroje Huberta. Choć warto pójść również na "Dwoje na drodze", gdzie Audrey zmienia wizerunek, a stroje które nosi projektował m.in. Paco Rabanne (wtedy wschodząca gwiazda).

 

PS. Dla zainteresowanych galeria zdjęć z filmów z Audrey Hepburn.   

PS2. Hexeline jesienią 2008 zaproponowało kolekcję, która nawiązuje do Audrey-ikony mody, więcej na Groszki.pl.

 

22:41, ma.demoiselle , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 kwietnia 2009

Coco Chanel mawiała, że "Moda przemija, lecz styl pozostaje" (uwielbiam to stwierdzenie!). Wielka projektantka wiedziała, co mówi. Dla mnie jej słowa kojarzą się z dwójką mężczyzn, jednym z nich jest projektant, który pewną wiosenno-letnią kolekcją zmienił bardzo wiele w kobiecej modzie. Kolekcja z 1947 roku zmieniła również wiele w życiu jego twórcy i jego początkującej firmy, ale przede wszystkim wprowadziła powiew świeżości w stalowe ramy paryskich wybiegów. Dior to dla mnie czciciel kobiecości i elegancji, szyku i naturalnego piękna, to nie zdolny rzemieślnik, lecz artysta pełen pasji.

Christian Dior urodził się 21 stycznia 1905 roku w małym miasteczku Granville w Normandii, gdy miał pięć zamieszkał z rodziną w Paryżu. Młody Dior zgodnie z wolą rodziców studiował nauki polityczne, lecz artystyczna dusza sprawiła, że zamiast kariery politycznej otworzył galerię sztuki, a następnie zajął się rysunkiem. W latach 1935-1938 Christian zarabiał na życie sprzedając szkice sukni i kapeluszy różnym paryskim domom mody, rysował także do rubryk poświęconych modzie w gazecie Figaro. W latach 1937-39 Dior pracował z Robertem Piguetem, następnie został wezwany do służby wojskowej. W 1942 roku, po zakończeniu służby, Christian dołączył do domu mody Luciena Lelonga, gdzie wraz z Pierre Balmainem sprawował funkcję głównego kreatora. Po II wojnie światowej, dokładnie 8 października 1946 roku, Christian Dior otworzył własny dom mody, wpierany finansowo przez magnata tekstylnego Marcela Boussac.

 - Pragnąłbym stworzyć mały, dyskretny dom mody dla kobiet wybranych, prawdziwie eleganckich...

Mały i dyskretny dom mody? Nie z takim talentem, panie Dior. Dla wybranych, prawdziwie eleganckich? Jak najbardziej!

Kilka miesięcy po otwarciu własnego domu mody Christan Dior zaprezentował swoją pierwszą kolekcję, która okazała się prawdziwą rewolucją!

90 kreacji zaprezentowanych podczas pokazu posiadało dwa motywy przewodnie:
-„Huit", czyli talia osy i pełne, krągłe biodra;
-„Corolles" z głębokimi dekoltami i spódnicami sięgającymi połowy łydki.

Dior i jego kolekcja pojawiły się w momencie powojennego wzrostu gospodarczego i rozpoczynającego się modernizmu lat pięćdziesiątych. Rewolucyjność jego kolekcji polegała na powrocie do tradycji. Dior mieszał klasyczne formy z nutą szaleństwa, zawsze z wielkim wyczuciem, dzięki temu jego dzieła były wyjątkowe. Jego sława szybko przekroczyła granice Paryża, ba raczej Francji (W USA otrzymał Oscara w dziedzinie mody z rąk Neimana Marcusa)! „Time Magazine" poświęcił Diorowi swoją okładkę, a przysłowiową „kropkę nad i" postawiła Carmel Snow, naczelna „Harper's Bazar", stwierdzając „To rewolucja, drogi Christianie, a twoje suknie to prawdziwy new look."

Sukces Diora dopełniła założona w 1947 roku firma Parfums Christian Dior, którą kierował jego przyjaciel, Serge Heftler Louiche. Dior o pierwszych perfumach mówił, że to wspaniała kompozycja szyprowa, nazwana po prostu Miss Dior, pozostająca w doskonałej harmonii z "new look". Zdaniem Diora, perfumy powinny wyrażać ducha czasu, odzwierciedlać aspiracje i mentalność ludzi swojej epoki, pozostając wciąż modne. W kolejnych latach powstawały następne wyjątkowe zapachy, wierne narzuconej przez mistrza linii.

Dior szybko stał się symbolem luksusu i ponadczasowej elegancji, przez całą dekadę mógł cieszyć się międzynarodowym uznaniem. Zmarł w roku 1957. Pozostawił po sobie wielkie dzieło, które wstrząsnęło podstawami wielkiego dykatatora jakim jest francuska moda.  

Na szczęście swoje dzieło Dior pozostawił w rękach zdolnych projektantów - Yves Saint Laurent jest tego najlepszym dowodem, ale o tym następnym razem.

 

19:13, ma.demoiselle , Projektanci
Link Dodaj komentarz »
do góry | kontakt | RSS | newsletter | projekt i wykonanie: kate_mac
Partnerzy Lula Swap Show
Liczniki internetowe